Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
23:50
Wiktor szedł po schodach do siebie.

W zamyśleniu zupełnie nieświadomie otworzył, zamiast drzwi swoich, drzwi pokoju Julci. Nieraz się potem zastanawiał, jak to się stało, i nie mógł sobie uprzytomnić. To tylko jest pewne, że nigdy by na coś podobnego sobie nie pozwolił świadomie. Wszedł po ciemku i nie zapalając świecy usiadł na pierwszym z brzegu krześle, i patrząc na okna, przez które widać było niebo niebieskie od niewidocznego księżyca, zdjął buty i skarpetki -
najważniejsze części swojego ubrania, poza tym nie miał na sobie dużo, lekkie okrycie ciała spoczęło obok krzesła. Podszedł do łóżka i tutaj spostrzegł pomyłkę swoją, zaśmiał się cicho i sam nie wiedział już, dlaczego począł ową pomyłkę kontynuować: sam grać przed sobą. Dotknął leżącej dziewczyny, ale ona się nie ruszyła, siadł przy niej, spała. Wyciągnął się obok niej i poczuł całą rozkosz jej ciała przez cienkie prześcieradło. Po chwili zrozumiał, że Julcia nie śpi, i zmartwiał z tego wrażenia. Leżeli tak przy sobie przez długie chwile, nie mówiąc ani słowa, powściągając oddech. Pomału, nieznacznie, jak wskazówki zegara wykonywali cały szereg zmian pozycji, aby się przybliżyć ku sobie, objąć, przycisnąć.

Nigdy w życiu Wiktor nie zapomni tego wrażenia, jakiego doznał poczuwszy pod dłońmi skórę tej dziewczyny. Było to coś tak skończenie pięknego, ciepłego i materialnego jak kwiat. Nie wie, dlaczego nie powiedzieli nic do siebie. Dlaczego symulowali nawzajem przed sobą całkowicie nieprawdopodobną komedię snu. To, co robili, wykluczało wszelką możliwość nieświadomości. Wiktor czuł takie natężenie wszystkich sił erotycznych w sobie, że ogarniał go jakiś bolesny zachwyt, każde przesunięcie ręką po ciele Julci przyprawiało go prawie o omdlenie. Że nigdy przedtem nie odczuwał nic podobnego, to nie dziwota, bo jakiż tam to był ten jego dotychczasowy mizerny erotyzm, ale nigdy potem się to nie powtórzyło i wspomnienie tej pierwszej nocy miłosnej, bardzo gorącej i cichej, nosił w sobie przez całe życie. Nigdy już nic, żaden owoc ani żadne ciało nie miało tego dotyku, tej sprężystości w ugięciu się, tego atłasu, co młode piersi Julki wtedy w Wilku. Nie spali, udając sen, do świtu.

Wtedy Wiktor zabrał swoje rzeczy i przekradł się do swojego pokoju. Zasnął wtedy naprawdę jakby snem
kamienia i zbudził się dosyć późno.
— Jarosław Iwaszkiewicz, "Panny z Wilka"
Reposted bywarkoczzEveRvillablaacaspisRavynamauaMagnolia11Magnolia11KaroDredPorannyjeauvlaur

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl