Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
22:05
Należało nie odpowiadać, należało czekać: nagle, na jakiś znak, który mi się wymykał, wstrząsała się, jej piękne rozmarzone rysy stawały się ostre i rozpoczynała swoją mrówczą pracę. Roztaczała wokół siebie władczą i urokliwą magię; nuciła przez zęby patrząc na wszystkie strony, potem prostowała się
z uśmiechem, podchodziła, potrząsała mnie za ramiona i przez kilka chwil zdawała się dawać rozkazy  otaczającym ją przedmiotom.
Tłumaczyła mi cicho i pospiesznie, czego ode mnie oczekuje...
"Posłuchaj, stać cię na wysiłek, prawda? Byłeś taki głupi ostatnim razem. Widzisz, jaka piękna mogłaby być ta chwila? Spójrz na niebo. Spójrz, jaki jest kolor słońca na dywanie. A ja przecież włożyłam zieloną suknię i nie jestem blada. Odsuń się, usiądź w cieniu: Jestem umalowana, wiesz, co masz robić? No proszę! Ale jesteś głupi! Mów do mnie!" Czułem, że powodzenie przedsięwzięcia leży w moich rękach: chwila posiadała niejasne znaczenie, które należało wycieniować i udoskonalić; należało czynić pewne gesty i wypowiedzieć pewne słowa; uginałem się pod ciężarem odpowiedzialności, rozszerzałem oczy i nie widziałem nic, szamotałem się pośród rytuałów, które Anny wymyślała w danej chwili i rozdzierałem je swoimi wielkimi rękami jak siatki pajęcze. W podobnych chwilach nienawidziła mnie.
— Jean Paul Sartre, "Mdłości"
Reposted byRybenkajouziouMagnolia11Magnolia11pomrukiptakanyonesghostMagnolia11malaamiiegzystencjalizmptakdelikatniehomononsensusMagnolia11infinitenoiselkdBrewOfLongingdobitnieamfibijneesspererzapominanieunsteadyshyweaknessMagnolia11eloiseismewarkoczitmakesmecalm

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl